W bramę na Wita Stwosza miałam zamiar wejść wiele razy. Miałam…ale coś zawsze sprawiało, że zmieniałam zdanie i podążałam w innym kierunku. Właściwie nie coś, ale przypuszczenie, że więcej niż pizzy na parocentymetrowym cieście nie powinnam się tutaj spodziewać. Winę zwalam na piwne parasole, a trochę na fakt, że o tym miejscu nic do tej pory nie słyszałam, a przecież […]





