Jak to się dzieje, że restauracje zamykają się zaraz po otwarciu? Garść rad, aby przetrwać w polskiej gastronomii.

Zastanawiasz się jak przetrwać w gastronomii? Niestety muszę Cię rozczarować – nie mam na to złotego środka, a temat jest szalenie trudny. Z moich obliczeń wynika, iż średnio 50% barów, kawiarni i restauracji w Polsce kończy swoją działalność zanim stukną im dwa latka. 30% z nich zamyka się przed upływem roku. Czujecie to? To nie żarty, ale smutna rzeczywistość krajowej gastronomii i jeszcze smutniejsze prywatne tragedie zbankrutowanych i odartych z nadziei właścicieli. Oczywiście winny tu trudny rynek (czy ktoś mógłby zdefiniować), kryzys, kucharze, kelnerki, podatki i pogoda. A także to, że my Polacy nie rozumiemy, nie doceniamy i w ogóle nie mamy w zwyczaju wychodzić z domu, by coś zjeść.

A ja na to NIEMOŻLIWE!

I choć przed Tobą trudna droga warto zrobić wszystko by przetrwać w gastronomii i nie dołączyć do długiej listy miejsc, które zamknęły się wkrótce po otwarciu. Oto 7 grzechów, na które na pewno nie możesz sobie pozwolić.

1) NIE KARM TYM CZEGO SAM BYŚ NIE ZJADŁ

Choć jakość jedzenia w lokalach dużych miast jest coraz wyższa i w niczym nie odstaje, a czasami wręcz powinna być wzorem dla wielu innych miejsc w Europie, właśnie to co nam rzucisz na talerz decyduje o tym, czy przeciętny Kowalski wróci, czy przepadnie w otchłani niekończącej się konkurencji. Mikrofalówka, syfiaste wina z kartonów lub plastikowych baniaków i rozgotowany makaron nie pomogą. Zamiast tego zainwestuj w dobrą oliwę, postaw na jakościowe składniki, nie karm najtańszym tuńczykiem z makro.

Mit o tym, że każdy może otworzyć knajpę nadal skłania wielu żółtodziobów do realizacji marzeń, o tym jak to będą się dumne przechadzać bo sali pełnej gości i liczyć spływającą z nieba kasiorkę. Otóż nie każdy i jeśli otwierasz lokal dla pieniędzy, a to co „wrzucasz na ruszt” jest Ci totalnie obojętne to mamy problem. Jeśli nie zatrudnisz zaufanej osoby, która kocha jedzenie tak samo jak Twoi goście i rozumie ich kulinarne potrzeby, opuść ten statek, bo przyszłość mu titanicowa.

zupa z dynii

Interesująca jest również kwestia tego czym właściciele lokali karmią swoje pociechy. Chciałabym zobaczyć jak codziennie wypychają własne dzieci frytkami, pizzą, smażonymi chips&fish. Nawet jeśli, nie róbcie tej krzywdy i naszym dzieciom.

2) BĄDŹ EKSPERTEM LUB ZGIŃ

Przełam strach przed wyjściem z bezpiecznej burgerowo-makronowo-łososiowej sfery komfortu. WYRÓŻNIJ SIĘ I BĄDŹ EKSPERTEM. Ekspertem od najlepszego espresso w mieście, ekspertem od ręcznie robionych makaronów, ekspertem od kuchni veggie. Nie próbuj zadowolić wszystkich gustów, bo to po prostu niemożliwe. Gdy otwiera się nowa knajpa, a w menu widzę nieśmiertelne pozycje, które znam już na pamięć – owszem wstąpię, ale raczej mało prawdopodobne, że wrócę, bo od dawna mam już swoje ulubione miejsca, w których je jem.

3) MIERZ SIŁY WYSOKOŚCIĄ CZYNSZU

Realny biznes plan jest solidnym fundamentem dla przyszłych sukcesów. Trzeba marzyć, ale z głową – liczyć, kalkulować, projektować i mierzyć siły na zamiary. Krótkowzroczność w gastronomii jest bardzo surowo karana. Nie planuj finansów biorąc pod uwagę tylko najbliższe miesiące – ułóż plan na najbliższy rok, a nawet dwa. W większości znanych mi przypadków czynsz jest najwyższą opłatą spędzającą sen z powiek właścicieli lokali, a także częstym powodem zmuszającym do zamknięcia. Jeśli za czynsz w centrum miasta trzeba zapłacić 50 000 pln a rezerw finansowych brak, nie płacąc faktur dostawcom lub biorąc towar w komis daleko nie zajdziemy. Prędzej czy później każdy wyciągnie rękę po swoje.

Kredyt jest fatalnym rozwiązaniem jeśli nie jesteśmy pewni, że będziemy w stanie go spłacić. Nie jest dobrym pomysłem wrzucanie w kredyt pod restaurację swoich „prywatnych” potrzeb, za które będą musieli zapłacić klienci. Jakoś tak się dzieje, że szóstym zmysłem często nieświadomie wyniuchamy czy w rachunek jest wliczona skórzana tapicerka w nowym aucie naszego gospodarza. NIE TĘDY WIĘC DROGA.

4) UWAŻNIE DOBIERAJ PERSONEL

Zatrudnianie ludzi za grosze i wyciskanie z nich kocich potów wiedząc, że mają sesje na karku nie posłuży ani Tobie, ani Twojej działalności. Wiem doskonale, że jest i druga strona medalu – studenci bez uprzedzenia zwalniają się przed samymi wakacjami, przynoszą „oszukane” zwolnienia, jeśli coś pójdzie nie po ich myśli wysmarują Ci opinię na wszystkich możliwych portalach. Cóż.. Jeśli chcesz przetrwać w polskiej gastronomii musisz być MANAGEREM, KSIĘGOWYM, PSYCHOLOGIEM, ZNAWCĄ KUCHNI i ARTYSTĄ. Zatrudniaj ludzi z motywacją, rób częste zebrania, rozmawiaj ze swoimi pracownikami, rozwiązuj problemy zanim się pojawią. Pamiętaj, że zgrana i uśmiechnięta załoga to połowa Twojego sukcesu.

5) NIE IGNORUJ INTERNETU

Internet jest tak samo ważny dla Ciebie jak i dla nas – pozwól się nim cieszyć podczas, kawy, obiadu czy kolacji i udostępnij SZYBKIE łącze. Tak niewiele wysiłku,a  tyle szczęścia.

Jeśli chcesz przetrwać w gastronomii internet musi stać się Twoim przyjacielem – zasada jest jedna – jeśli nie ma cię na facebooku to nie istniejesz. Dziś nie wystarczy już strona internetowa, trzeba mieć funpagea, instagrama, a najlepiej i snapchata na którym będziecie pokazywać co pysznego pichcicie od rana w kuchni. Nie ma lepszego sposobu na komunikację z Twoimi klientami, informowanie o promocjach i obniżkach. Otwierając lokal nigdy nie ignoruj internetu.

6) NIE DYSKRYMINUJ PASJONATÓW WINA

Miłośnicy wina to taki rodzaj ludzi bardzo wymagających i niecierpiących wręcz ignorancji wobec przedmiotu ich uwielbienia. Bolą mnie już oczy od ich przymykania na brak odpowiednich kieliszków, na brak dostępności win, które znajduję z karcie, na serwis, ograniczony wybór i brak kompetencji w temacie ze strony kelnerów. A już najbardziej nie cierpię win na kieliszki, o których nikt nie umie powiedzieć nawet dwóch słów i które w smaku przypominają mokrą ścierę. DAJCIE NAM ŻYĆ.

7) CENA ZOBOWIĄZUJE

Ni zbulwersuję się ani trochę jeśli za rybę będę musiała zapłacić 70 zł, ale będzie to ryba doskonała – świeża, pachnąca morzem, idealnie upieczona, rozpływająca się w ustach i podana w piękny sposób. Wkurzę się natomiast okropnie jeśli makaron za 19 złociszy będzie lepki i rozgotowany, do tego marnej jakości i bez smaku. Za ceną powinna iść jakość smaku, nie lokalizacja i podłoga z marmuru. Owszem miło jest zjeść w pięknym wnętrzu, ale to JEDZENIE GRA PIERWSZE SKRZYPCE. Zawsze i bez wyjątku.

Dorzuciłabym jeszcze więcej: postawić na detale, na czystą toaletę, na ładne sztućce. A Wy? Może wspólnie stworzymy NOWEGO RESTAURATORA PORADNIK DOSKONAŁY?

Takie to refleksje naszły mnie gdy siadałam do komputera, by napisać Wam o kolejnej kawiarni do której wrócić nie zamierzam 🙂 Ale o tym już wkrótce!

Pozdrawiam Was serdecznie i przypominam, że wszystkie moje kulinarne wojaże możecie śledzić na INSTAGRAMIE W zakładce INSTASTORY ( wystarczy, że klikniecie na moje zdjęcie w profilu).

Agnieszka